Jestem bardzo dumna z mojego syna. Zawsze mówiłam, że w życiu mu się powiedzie. Bo komu miało się powieść, jeśli nie jemu. Zawsze był bardzo ambitny i osiągał to, co sobie założył. Co prawda poszedł na studia humanistyczne, marzyła mu się praca w jakimś domu kultury lub muzeum. Często powtarzał, że widzi siebie właśnie w jakiejś pracy związanej z kulturą. Byłam zachwycona jego pomysłami. Ale życie weryfikuje niektóre opinie, plany i zamierzenia. Syn jakiś czas po skończeniu studiów, gdy rozglądał się za pracą, spotkał przypadkowo kolegę z liceum. Jakoś tak wyszło, że ten kolega namówił mojego syna na to, żeby pracował jako producent karniszy. Nie mam pojęcia, co tak bardzo się spodobało mojemu synowi w tej pracy, ale przystał na propozycję kolegi. Rozkręcili wspólny interes. Zatem mój syn produkuje karnisze i rolety wewnętrzne, chociaż nikt by się tego nigdy nie spodziewał. A już na pewno nie on. Czasem gdy pytam go, czy nie szkoda mu porzuconych marzeń, odpowiada, że karnisze to naprawdę spokojna i wygodna branża. Na pewno ma rację, w końcu to jego zawód, a jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby narzekał na swoją pracę.